O Złym Wilku i innych straszydłach

 

okladka_zlywilk_200pxZły Wilk

tekst Patacrúa
ilustracje Chené Gómez
przekład Sylwia Kopeć

ISBN 978-83-62737-07-9
liczba stron 32
oprawa twarda
format 25 × 23 cm
rok wydania 2011

 

 

Od dłuższego czasu dość uważnie śledzę zmiany na polskim rynku książki dziecięcej i dlatego niezwykle ucieszyła mnie propozycja współpracy z portalem Strefa Ojca, który umożliwił mi dzielenie się z Państwem moimi spostrzeżeniami i odczuciami.

zly_wilk_2_500pxW ostatnich latach pojawiło się Polsce wiele nowych, małych wydawnictw specjalizujących się w literaturze dla najmłodszych. Spora część z nim postawiła na odważne, autorskie projekty. Na scenę wkroczyli tłumnie młodzi, zdolni ilustratorzy. W centrum zainteresowania znalazła się KSIĄŻKA OBRAZKOWA. Zaczęło się od ciekawych propozycji importowanych ze Skandynawii, Hiszpanii czy Niemiec, ale już niedługo potem okazało się, że i w Polsce mamy wielu znakomitych rysowników, którzy z zapałem wzięli się do pracy. Bardzo szybko mogliśmy się przekonać, że nie tylko zdobywają liczne nagrody i rzesze wielbicieli w kraju, ale – jak pokazuje chociażby przykład Państwa Mizielińskich (autorów m.in. Miasteczka Mamoko, Map czy ilustracji do książki D.O.M.E.K, wyd. Dwie Siostry) – są w stanie zrobić z polskiej książki obrazkowej produkt eksportowy. Mimo, że statystyczny polski rodzic z początku podchodził nieufnie do nowatorskich, często bardzo minimalistycznych ilustracji, z czasem zainteresowanie niebanalnymi pomysłami wydawców rosło. Nadal słyszę jeszcze czasem od rodziców takie pytania jak „Czy te ilustracje nie będą dla dziecka zbyt ponure?, Czy to nie za mało kolorów?, Czy dla starszego dziecka nie powinno być więcej tekstu?” ale ci sami rodzice wracają do mnie i mówią: „Córka zakochała się w tej książeczce., Oglądamy książkę codziennie i wymyślamy nowe historie dla jej bohaterów” etc.

Z ogromu ciekawych propozycji ostatnich lat trudno wybrać jest właściwą książkę do pierwszej recenzji. Ja postanowiłam postawić na tytuł, który na polski rynek wprowadziło wydawnictwo Tako – książkę „Zły wilk” z serii OQO, ponieważ książeczki z tej serii były dla mnie początkiem fascynacji książką obrazkową.

„Zły wilk” to współczesna interpretacja starej rosyjskiej bajki opowiadającej o losach pewnego leniwego wilczka, który zaniepokojony faktem, że nikt w okolicy się go nie boi, postanawia pokazać, że potrafi być naprawdę zły… Na swojej drodze trafi jednak na wyjątkowo sprytne i zadziwiająco uprzejme zwierzaki, które postarają się udaremnić jego niecny plan.

Tyle o fabule – nie będę zdradzać wszystkiego, ale nie martwcie się – zło nie zatriumfuje. To co przykuwa naszą u wagę w pierwszej kolejności to ilustracje.

zly_wilk_1_500pxTrzymamy w rękach niezbyt grubą książkę, jednak sporego formatu, w twardej oprawie. Z okładki zerka na nas koślawy, kanciasty wilczek z rozdziawioną paszczą i podbitym okiem. Wszystko utrzymane w jasnych, ziemistych kolorach. I te kolory pozostaną z nami do ostatniej strony. Nie znajdziemy tu intensywnych barw, nie ma dosłowności – zastępuje ją minimalizm, pewien rodzaj ciszy i ogromna przestrzeń … dla dziecięcej wyobraźni. Strona po stronie spotykamy się z bardzo surowymi obrazami, które zdają się jednak wyciągać jakby esencję charakteru z przedstawianych bohaterów, pozostawiając nam możliwość dopowiedzenia sobie szczegółów.

Książka skierowana jest do dzieci w wieku 3-6 lat, ale trzeba pamiętać, że nie jest to typowa kartonowa książeczka dla maluchów. Strony są dość grube, ale sprytne dziecięce rączki na pewno znajdą sposób by je rozerwać. Myślę jednak, że każdy rodzic wie jak zając swoją pociechę podczas czytania, by takiej sytuacji zapobiec. Ja młodszym czytelnikom proponowałabym dać na czas lektury inną (kartonową czy materiałową) książeczkę do miętolenia i obgryzania, a tym odrobinę starszym zacząć jak najszybciej wpajać szacunek do książek.

Natalia, ekspert z księgarni Trzy Sowy

logo small